Tarcza  VIII Zjazdu Absolwentów VIII Zjazd Absolwentów

P ieśnią "Gaude mater Polonia" rozpoczęła się Msza św. w kościele, inaugurująca zjazd, którą koncelebrowała grupa kapłanów - absolwentów LO: Janusz Giluń, Mirosław Ratajczak, Dariusz Strzelecki, Zbigniew Sztachetka. Głównym koncelebransem był obecny dziekan Marek Biały. W mszę aktywnie włączył się chór, który tworzyli Grażyna Kamińska, Piotr Krzyżanowski, Mariusz i Ilona Ratajczak, Elżbieta Ruszkiewicz oraz Roman Dimitriu. Teresa Frączkiewicz, Teresa Kajzer, Helena Radoszko, Grażyna Szyndlarewicz byli lektorami. Dla wielu absolwentów ta msza była wyjątkowa, gdyż wzruszyła ich do łez.
P o mszy uczestnicy zjazdu zwartą kolumną udali się do budynku szkoły. Szli ulicami Ściegiennego, Podwale, Kościuszki i Mickiewicza. Na czele niesiono transparent z napisem "VIII zjazd absolwentów". W pierwszym rzędzie szli Robert Kwaśnica, Jerzy Żyłuk, Danuta Kulczyńska, Stanisław Zdanowicz. Nie zabrakło też żartobliwego okrzyku z kolumny "Chodźcie z nami!" na widok dawnych kolegów stojących na chodniku.
S poro osób spodziewało się, że kolumna byłych uczniów LO przejdzie przez rynek, czekali tam na nich, ale się zawiedli. Również nie było w tym dniu w Górze jakiejś informacji o tym, że odbywa się zjazd.
U l. Szkolna przywitała absolwentów rozpiętym nad jezdnią transparentem z napisem "Witamy absolwentów", a przy wejściu do budynku przygrywała kapela podwórkowa "Walcmany". Powitaniom nie było końca, uczestnicy szukali klasowych kolegów, robili sobie zdjęcia.
W auli w imieniu organizatorów witali wszystkich Mariola Żywicka i Zbigniew Józefiak. Wśród zaproszonych gości znaleźli się dyrektor szkoły Anna Flig, starosta Jerzy Maćkowski, wicestarosta Krzysztof Miel-czarek, przewodniczący Rady Powiatu Tadeusz Podwiński, burmistrz Góry Dariusz Mat-kowski, jego zastępca Jerzy Żywicki i przewodnicząca Rady Miejskiej Irena Krzyszkie-wicz, ks. dziekan Marek Biały, radny sejmiku wojewódzkiego Stanisław Hoffmann. W sposób szczególny organizatorzy powitali najstarszych nauczycieli takich jak Weronika Danilewicz, Janina Wlaźlak, Zofia Ha-nulak, Helena Mitoraj, Wanda Szmydyńska, Zofia Snopko, Zofia Pieńkowska, Władysław Flig, Urszula Kwiatkiewicz, Jerzy Tarkowski, Roman Mitoraj, Jerzy Cichowicz, Bogdan Kosmulski, Anna Szamrej. Niektórzy profesorowie wzbudzili wręcz entuzjazm na sali, np. W. Danilewicz, J.-Wlaźtak i in., gdy wywołano B. Kosmulskiego sala skandowała Bo - gdan!, Bo -gdan! ... Minutą ciszy uczczono pamięć zmarłych. Dzień wcześniej złożono kwiaty na grobach tych profesorów, którzy spoczywają w Górze.
Nie zapomniano o najstarszych uczestnikach zjazdu - Marii Butkiewicz, Janie Czer-niaku, Irenie Lenartowicz (z domu Wojciechowska), Halinie Zasztowt (z domu Byliń-ska), którym wręczono tak jak nauczycielom kwiaty.
N astępnie głos zabrała dyrektor szkoły A. Flig, która mówiła o ostatnich latach szkoły i jej osiągnięciach. J. Maćkowski, starosta, prezes Fundacji Pomocy Szkole i honorowy przewodniczący komitetu organizacyjnego zjazdu, w swym wystąpieniu zaapelował do swych kolegów ze szkolnej ławy: Przyjeżdżajcie, czujcie się gospodarzami tej ziemi! Wręczył również prezent nauczycielce języka polskiego i łaciny J. Wlaźlak. Był nim portret 34-letniego Mickiewicza. Powstał on pod koniec XIX w. w Wilnie. W 1945 r. przywiózł go do Góry prof. Tadeusz Czajkowski. Odziedziczyła go po nim córka, Maria Butkiewicz. W tym roku odkupili go członkowie koła łowieckiego "Bór" i oddali do renowacji. Teraz wręczył go prof. J. Wlaźlak w imieniu myśliwych górowskich starosta J. Maćkowski. W swym przemówieniu burmistrz D. Matkowski mówił, że Góra potrzebuje wielu przyjaciół, a za takich uważa absolwentów, i żeby nie zapominali o mieście swojej młodości. St. Hoffmann w imieniu marszałka Jana Waszkiewicza i wojewody Witolda Krochmalą złożył życzenia. Wimieniu swoim i swoich kolegów podziękował profesorom za otrzymane wykształcenie.
O dczytano nadesłane życzenia od Teresy Czerskiej, Iwony Wadas i Bogusława Żałoby. Następnie uczestnicy zjazdu snuli wspomnienia o czasach szkolnych. Wśród nich byli Bolesław Palczyński, Janusz Giluń, Bolesław Dymowski, Stanisława Giecewicz-Pilarska. Jej wspomnienie publikujemy w całości. B. Dymowski w bardzo emocjonalnym wystąpieniu mówił o zamordowanych na kresach południowo-wschodnich przez Ukraińców i listę nazwisk przekazał do biblioteki szkolnej.
N a część artystyczną złożyło się już wielokrotnie prezentowane przedstawienie grupy teatralnej "Adamus", budzące nieodmiennie duże zainteresowanie i podziw dla młodych wykonawców i ich opiekuna prof. języka polskiego Macieja Kostyka. Poza tym wystąpił duet muzyczny Jacek Kruk i Zbigniew Czwojda. Pierwszy grał na instrumentach klawiszowych, drugi - na trąbce. Przypomnieli rytmy swojej młodości, ale i zespół muzyczny działający w LO na początku lat 60., który założył Eugeniusz Lewandowski. Swój występ dedykowali swemu opiekunowi Jerzemu Tarkowskiemu.
U czestnicy zjazdu otrzymali okolicznościowy numer "Przeglądu Górowskiego", poświęcony jubileuszowi miasta, folder o powiecie górowskim i wydawnictwo "Parafia św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Górze Śląskiej" autorstwa Janiny Wlaźlak. Mogli obejrzeć wystawę osiągnięć szkoły, znajdującą się w holu obok auli. Na tę wystawę złożyły się wybrane wydrukowane strony z prezentacji szkoły w internecie, dokumentacja dotycząca grupy teatralnej "Adamus", kartoteka wycinków prasowych, kroniki szkolne, dyplomy różnych osiągnięć (sport, konkursy, olimpiady).
Po części oficjalnej odbyły się spotkania w klasach, potem przerwa obiadowa i wieczorem zabawa.

Mirosław Żłobiński * Przegląd Górowski * Nr 10(175) * październik 2000

Koledzy p. Giecewicz prosili o zamieszczenie tekstu w całości, co czynimy. Na marginesie trochę moich refleksji. Z przykrością przyznaję, że rocznikom lat 70 i późniejszych ta wypowiedź nie przypadła w pełni do gustu. Oni szkołę i Zjazd traktują trochę inaczej, a wymienione przez p. Stanisławę postacie to już historia, z którą się nie identyfikują, a szkoda. Czy jest w tym czyjąś wina? Czy to tylko stara prawda o przemijaniu idei i ideałów zawarta w nowym kształcie ?

Zofia Hanulak * Przegląd Górowski * Nr 10(175) * październik 2000


Wypowiedź Stanisławy Gicewicz - Pilarskiej

K iedy pięć lat temu, na Zjeździe Absolwentów w 1995 r., mój kolega Jacek Mosiewicz postanawiał, że musimy się spotkać w 2000 r. (!) wydawało się to wówczas jeszcze odległe i poniekąd ryzykowne zobowiązanie. Czas minął zbyt szybko, jak zwykle, jak życie (!), udało się. Jesteśmy ! Cieszę się i to bardzo!
A le, co tak naprawdę jest, co nas tu, do tej byłej naszej szkoły ciągnie? Jaki zew wlecze nas z różnych stron na te spotkania? Pytanie to zadaję sobie przy okazji każdego naszego Zjazdu i nie mam jednoznacznej odpowiedzi. Wiem jednak, że chcę tu przyjechać m.in. po to, by znów przeżyć złudzenie i magię powrotu do, jak mnie się wydaje, istotnego początku.
W iem, że wyniosłam z mojej szkoły coś, co towarzyszyło mi przez całe życie, a jest to nade wszystko wyjątkowość moich nauczycieli i wyjątkowość sposobów otwierania przed nami świata. To oni i nasza młodość sprawiły, że ciągle powracam w różnoraki zresztą sposób, tu do mojej Szkoły, do mojego Liceum i przez wszystkie minione lata uczestniczę w zjazdach absolwentów. Ta szkoła ma swój charakter i swoją moc korzeni; być może dlatego tak chętnie wracam tu, ze szczególnym wzruszeniem.
Z a każdym razem, gdy jestem, przesuwają się jak w filmie w pamięci, sylwetki naszych wspaniałych nauczycieli, każdy w swojej autonomicznej wyłączności, o każdym pamiętam w zdarzeniu jakiejś szczególnej chwili, sytuacji; można o tym wspominać, opowiadać, wydobywać z mroków czasu, choć wszystko wydaje się nie tak dawne. A były to przecież lata pięćdziesiąte, czas wyjątkowo skądinąd przykry, mimo to, pamiętam go jako czas piękny. Piękny, bo był u progu naszych przyszłych dróg i młodości, która "nad poziomy ulatywać miała", u progu wyborów, jakie były przed nami, także wyborów wartości, postaw, zainteresowań, co hojnie inicjowali w nas niezapomniani Wychowawcy. Ich duchy dzisiaj z pewnością są tu z nami... Przywołując ich pamięć dziś i tutaj, pragnę wyrazić im hołd, żegnając wiek XX, do którego przecież wnieśli swój osobisty kapitał, inwestując w nas.
O to niezwykły w swej wyjątkowości, pierwszy Dyrektor szkoły Edward Machniewicz - człowiek, epoka; baliśmy się go, podziwialiśmy i kochaliśmy. Jego następcą został ciepły, życzliwy i przyjacielski wychowawca, niezrównany dydaktyk, profesor matematyki Władysław Wałejko; następnie, również szanowany przez wszystkich, profesor Aleksander Baczyński, dyrektor szkoły w kolejności, polonista, erudyta, jego wzniosłość myśli i literackość wykładów przyczyniły się i do mojego wyboru polonistycznych studiów. Pan profesor Stanisław Danilewicz nauczył mnie dostrzegać piękno języka w klasyce literatury rosyjskiej. Uczyliśmy się na pamięć fragmentów poezji Puszkina, które pamiętam do dziś. Profesor Józef Tarkowski, serdeczny, życzliwy wychowawca naszej ósmej klasy, także późniejszy dyrektor szkoły. Profesor Konstanty Matu-lewicz, wspaniały człowiek z naukową pasją, fizyk, matematyk, wymagający nauczyciel, z sercem otwartym do ludzi, był z nami jeszcze chyba na I Zjeździe. Miałam też później wzruszającą radość wymiany korespondencji z Profesorem. Któż z tych czasów nie pamięta profesora Tadeusza Czajkowskiego, biologa, a na tej sali "ostatni, co tak poloneza wodził...". A ukochany profesor Antoni Konopielka - Bielecki, postać jak z "Pana Tadeusza" wzięta, nauczyciel robót ręcznych i plastyki, któremu z miłości dokuczaliśmy najwięcej, lecz Profesor był dla nas niezmiennie wyrozumiały. I wreszcie niezapomniany ksiądz profesor Kazimierz Wałków, doktor filozofii, przyjacielski, mądry, głęboki, wskazywał trudne drogi ku Nadziei i Prawdzie.
J eszcze na poprzednim Zjeździe, pięć lat temu, mogliśmy witać panią profesor Zofię Ostrowską, niestety, było to już ostatnie nasze z Nią spotkanie. Miała w sobie dla każdego jej właściwą, szlachetną i jakby historyczną życzliwość. Pamiętamy jej rzetelne wykłady z historii. Pewnie jest tu z nami i dzisiaj...
T ak więc możemy mieć przed sobą, w naszej wyobraźni, niewidzialny, historyczny pochód naszych dawnych profesorów. Żyją oni w nas tak długo, jak żyje o nich pamięć.
N a końcu tych wspomnień pragnę złożyć szczególny ukłon osobie, która przez lata nauki w Szkole i na wszystkich Zjazdach towarzyszy nam, a jest to ukochana pani profesor Alfreda Onufrejczyk, która wprowadzała nas w arkana sztuki teatralnej i wokalnej, wędrowała z nami po polach i lasach, którą podziwialiśmy i podziwiamy. Dziś, mimo choroby, chciała być z nami, lecz niestety nie było to możliwe. Pozdrawiamy Panią gorąco i życzymy wielu potrzebnych sił do zdrowia. Jest natomiast pani profesor Weronika Danilewicz, z wielką radością witam Panią, towarzyszy nam Pani na każdym Zjeździe Absolwentów i przedłuża legendę nauczycielskiej rodziny związanej także z naszą dawną klasą.
S ą jeszcze inni, których tu spotkaliśmy i spotkamy, m.in. nasi koledzy z klasy i profesorowie tej Szkoły. Na VI Zjeździe był z nami nieodżałowany Antoni Nasiadko, wicedyrektor Liceum, był on serdecznym kolegą, a na Zjeździe znalazł dla każdego z nas choć chwilkę czasu. Jakież piękne było z nim to ostatnie spotkanie...
A le jest dziś z nami Jurek Tarkowski, również kolega z klasy, wieloletni nauczyciel w swojej szkole, profesor fizyki, w dalszym ciągu związany ze Szkołą. Jest pomostem naszych miłych wspomnień. Są jeszcze inni, nie sposób tu wszystkich przywołać, tym bardziej, że pamiętam ludzi nade wszystko w wczesnych lat Szkoły. Jest więc to moje Liceum swoistym "genius loci"; miejscem wyjścia w świat wielu pokoleń i wielu wspaniałych ludzi, którymi na 700 - lecie Góry, szkoła może się poszczycić, jak wyjątkowym wniesieniem do dorobku intelektualnego i duchowego miasta. Siedemsetletnie miasto zapewne szczyci się również kulturotwórczym atutem jakim jest Liceum Ogólnokształcące imienia Adama Mickiewicza w Górze. Przyjeżdżając tu, na te niezapomniane koleżeńskie Zjazdy, dajemy jak sądzę, dowody niegasnących związków, poszukując smaku tych lat minionych.
N iektórzy z nas odeszli, niektórzy nie przyjechali, lecz ci co są - Są ! Przed nami dzisiaj jeszcze bal... Ach te nasze zjazdowe bale! Mają szczególna atmosferę i niezapomniany urok. Wtedy to, w sposób magiczny, odżywają na nowo fascynujące spotkania, serdeczności, wyznania, uroki wspomnień... powracają przyjazne duchy przeszłości i czar trwającej chwili w muzyce, tańcu, w obecności czegoś, co tylko wtedy jest.
D latego tu przyjeżdżam. A wszystkim, którzy tu są, życzę, aby w nowym wieku XXI, mieli po co tu powracać jak najdłużej! Życzę, aby ta Szkoła, łączyła wszystkich tak, jak łączy nauka.
(i na koniec, bardzo ważne !)
wielkie, bardzo wielkie uznanie i podziękowanie składam organizatorom Zjazdów Absolwentów; Komitetowi Organizacyjnemu i szanownej Pani Dyrektor. Wiem, jak wiele trudu wymaga zorganizowanie tak ogromnego i pięknego wydarzenia, jakim jest także obecny "Zjazd - 2000". Dziękuję, że mogłam- w nim uczestniczyć, dziękuję, że mogłam uczestniczyć we wszystkich poprzednich.
W ielkie brawa Organizatorom każdego Zjazdu Absolwentów, wielkie brawa naszej kochanej Szkole!


Organizatorzy zjazdu Powiększenie (jakość- jak widać...)
Organizatorzy zakupili i przekazali w imieniu uczestników zjazdu pomoce dydaktyczne dla uczniów liceum na kwotę 9250 zł (sprzęt komputerowy za 5450 zł, mikrofony bezprzewodowe za 2800 zł i sprzęt sportowy za 1000 zł).
Za przekazane pomoce młodzież i dyrektor szkoły składają serdeczne podziękowanie.

Lista uczestników zjazdu